Magia nie jest niczym innym niż zastosowaniem praw fizycznych w świecie duchowym. Jedno z owych praw ukazuje nam siła koncentracji promieni słonecznych na jednym punkcie: rozniecają one ogień. Cóż, w ten sam sposób duchowa fizyka uczy nas, że człowiek poprzez swoje myślenie może działać tak samo jak promienie słoneczne. Kto nauczył się koncentrować myśli na pewnym konkretnym punkcie, może wywierać korzystny wpływ na świat. Być może na płaszczyźnie fizycznej nic się nie widzi, jednak w obszarze eterycznym, astralnym i mentalnym jego myśli spalają wiele nieczystości.
Jezus powiedział: „Ja jestem światłością świata.” Światłością świata jest słońce. Ale Chrystus jest kimś więcej niż słońcem. Ponad widocznym światłem fizycznego słońca jest jeszcze inne światło, które jest prawdziwym światłem słońca, jest nim duch słońca. O tej światłości mówił Jezus, z nią się zidentyfikował. I tak jak materialne światło pozwala nam widzieć rzeczy na płaszczyźnie fizycznej za pomocą naszych oczu fizycznych, nasze wewnętrzne światło, światło Chrystusa, daje nam dostęp do świata boskiego.
Musimy nauczyć się, które to światło, jak możemy żyć z nim i w nim, każdego dnia pracować nad tym, aby przyciągnąć jego malusieńkie drobinki i zagęścić je w sobie – aż do momentu, w którym jesteśmy zdolni wyprojektowywać siebie jak promienie światła na rzeczy i istoty niewidzialnego świata, które się ukazują nam w swojej wzniosłej rzeczywistości.*
* Patrz: Tom 228 „Spojrzenia na niewidzialne”, rozdział 8.
Ludzie pogardzają sobą i szkalują siebie, wiedząc oczywiście, że nie zachowują się przy tym zgodnie z zaleceniami Ewangelii. Ale jaką różnicę to robi? Nie wiedzą, że istnieje prawo, zgodnie z którym ten, kto nie potrafi przestać źle mówić o innych, przekazuje im swoje własne siły, dostarcza im broń i tym samym sam wzmacnia swoich wrogów.
Chcecie, by wasz wróg stał się słabszy? Mówcie o nim dobrze, znajdźcie w nim przynajmniej jedną dobrą cechę i rozmawiajcie z innymi o niej! Wtedy duchy pojawią się przed nim i zapytają go: „Jak dużo masz w swojej kasie?… Dobrze, część jest dla tego tam z tyłu, ponieważ powiedział o tobie dobrze.” Gdy jednak mówicie źle o tej osobie, duchy pojawią się przed wami i wtedy wy musicie oddać mu coś ze swoich energii. I to wy jesteście tymi, którzy sami wzmacniają swojego wroga.*
* Patrz: Tom 227 „Złote reguły codziennego życia”, rozdział 45 „Unikajcie krytyki – wypowiadajcie dobre słowa”.
Czy osoby, które chcą żyć cnotliwie i wstrzemięźliwie, mają naprawdę rację? Wszystko zależy od ich celu, jaki mają w życiu. Wstrzemięźliwość może przynieść bardzo dobre rezultaty, ale również bardzo złe. Może ona sprawić, że ktoś stanie się histeryczny, neurotyczny, chory, a inna osoba będzie silna, wyważona i zdrowa. Czy osoby, które dają wolną rękę swoim instynktom seksualnym, mają rację? Z pewnością, jeżeli nic innego w życiu się dla nich nie liczy jak ta przyjemność, i jeżeli nie są w stanie z niej zrezygnować, mają rację. Ale dla tego, który odczuwa tęsknotę duchową, sprawa wygląda inaczej. Jeżeli nie nauczy się panować nad sobą, nigdy nie będzie mógł zrealizować tej tęsknoty i cały czas będzie się czuł niezaspokojony. Nic zatem samo w sobie nie jest dobre ani złe, staje się natomiast dobre lub złe w zależności od celu, jaki sobie ktoś postawił.*
* Patrz: Tom 205 „Siła seksualna lub uskrzydlony smok”, rozdział 9.
W doniesieniach ludowych wszystkich krajów odnajdujemy legendy, które opowiadają o tym, jak od początku światło i ciemność nieprzerwanie zwalczają się i od przypadku do przypadku raz jedno raz drugie odnosi czasowe zwycięstwo. Niemniej każdego roku 21 czerwca, w dniu przesilenia letniego, wchodzimy w okres, w którym światło odnosi zwycięstwo.
Pojawiają się w tych dniach najlepsze wpływy, kiedy to światło przejmuje władzę i dlatego noc, ciemność i mrok cofają się. W tym okresie potęgom niebiańskim, siłom twórczym dane są największe możliwości, aby się zamanifestować i pomóc nam pokonać nasze trudności. Jest to wówczas korzystny moment dla ucznia, aby walczył ze swoim wewnętrznym mrokiem i odniósł zwycięstwo.
Każda jednostka jest niezależna, autonomiczna. Zgoda! Jest jednak również połączona ze wspólnotą ludzi, a nawet ze wszystkimi królestwami natury, ze wspólnotą kosmiczną. Przeżywamy zatem jednocześnie dwa życia, osobiste i kolektywne.
Dla większości ludzi dzieje się to bez ich wiedzy. Byłoby jednak dobrze mieć tego świadomość. Kogo pcha ku temu, żeby zlać się z życiem kolektywnym, uniwersalnym, temu nie wolno stracić świadomości swojego ja, aby zawsze był w stanie myśleć i działać jako istota odpowiedzialna. A kto siebie odczuwa jako indywidualność, która jest znacząco różna od innych, musi sobie uświadomić, że on, zachowując poczucie swojej indywidualności, należy do wspólnoty, że jest komórką organizmu społecznego i ponadto komórką organizmu kosmicznego.
Gdy warunki zewnętrzne są dobre, ludzie mają tendencję, aby sobie odpuszczać. Potrzebują trudności, nieszczęść, by wzięli się w garść i wysilali się, aby doprowadzić sytuację z powrotem do porządku. A gdy im się udało, to znowu koniec. Znów sobie odpuszczają i popadają znów w ociężałość. Nie jest to jednak właściwe nastawienie. Niezależnie jakie byłyby warunki zewnętrzne, trzeba ciągle pracować ze świadomością, że praca zawsze musi być na pierwszym miejscu. Nie można sobie odpuszczać, tylko dlatego że ma się dobre warunki materialne. Przeciwnie, należy uczyć się wykorzystywać warunki, aby dać swojej pracy z myślami, budowie swojej wewnętrznej istoty więcej czasu.*
* Patrz: Tom 244 „Chodźcie, dopóki macie światłość”, rozdział 14
Ludzie mają skłonność, wszystko jedno w jakim obszarze, koncentrować się prawie wyłącznie na zewnętrznych osiągnięciach. Nie widzą, jak niepotrzebna jest chęć posiadania rzeczy, które, ponieważ znajdują się poza nimi, tak naprawdę nigdy nie będą do nich należeć. Jak długo ma się pieniądze, maszyny i broń, wiedzie się komuś dobrze, czuje się silny. Ale w dniu, gdy trzeba z nich zrezygnować, jest całkowicie zagubiony. Uczeń szkoły wtajemniczenia pojął to. Dlatego pracuje nad tym, by stać się wewnętrznie silnym, wewnętrznie bogatym, aby jego broń i jego bogactwa należały do niego na wieczność.
Wtajemniczeni nie są przeciwni nowym odkryciom techniki. Nie, również oni używają tych odkryć i są z tego powodu bardzo zadowoleni. Ale nie wpadają w pułapkę. Pracują w innym obszarze, który należy do nich samych i którym w każdym momencie mogą dysponować. Na tym polega prawdziwa niezależność.
Człowiek odczuwa wielką radość, gdy coś tworzy, ponieważ w tym momencie zbliża się do esencji Boga. Bóg tworzy, a człowiek, który został stworzony na jego podobieństwo, jest również twórcą. Oczywiście nie ma wspólnej miary między twórczością człowieka, a tą Boga, ale to nie jest istotne, zasadniczo nie ma różnicy: Człowiek jest twórcą jak Bóg.
A ponieważ największe szczęście znajduje się w działaniu twórczym, artystom dane jest doznawać największego szczęścia. „A co z mistykami i uczonymi?”, powiecie. W takim stopniu, w jakim mistycy i uczeni są twórcami, mogą być równie szczęśliwi jak artyści. Powiecie, że znaliście wielu nieszczęśliwych artystów. Tak, ale trzeba zrozumieć: Jeżeli mówimy o szczęściu artysty, oznacza to, że artysta w momencie, w którym tworzy, podczas czynności twórczej, jest naprawdę szczęśliwy – a poza tym, jako artystę można określić każdego dowolnego człowieka , który ma zamiar coś stworzyć.
Jezus powiedział: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” (J 17,3). Aby poznać Pana, trzeba się z Nim stopić. Ale stopienie się nie może nastąpić między dwoma rzeczami o różnej materii lub gęstości. Weźmy na przykład rtęć, rozdzielcie kilka kropli, a następnie połączcie je ze sobą, Znów stworzą jedną jedyną kroplę. Z pewnością wszyscy przeprowadzaliście taki eksperyment. Załóżcie teraz, że pozwolicie osiąść kurzowi na tych kroplach. Cokolwiek byście nie robili, krople pozostaną oddzielnie. To samo dzieje się z nami.
Pan jest taką wspaniałością, czystością, takim bezmiarem… jak my moglibyśmy się z nim połączyć, gdy jesteśmy nieczyści, pełni wad i źli? Dlatego zawsze musimy myśleć o tym, żeby się oczyszczać, aby usunąć wszystkie brudne warstwy, które uniemożliwiają nam stopienie się z Nim. Oczyszczanie się oznacza ponoszenie ofiary, rezygnację, oznacza to, że człowiek uczy się opanowywać siebie, kontrolować siebie. W tym momencie może rzeczywiście połączyć się z boskimi wibracjami. Dzięki temu czystemu i intensywnemu życiu udaje się nam je odbierać.*
* Patrz: Tom 222 „Życie psychiczne człowieka”, rozdział 11.
