Wschód słońca jest symbolem i symbol ten można odnaleźć wszędzie w życiu. Wszystko, co kroczy do przodu, wznosi się, rozkwita lub się rozszerza, jest połączone ze wschodem słońca. Jednak wszystko zależy od was, od wiary i przekonań, które macie, gdy koncentrujecie się na słońcu. W zależności od waszej postawy, będzie ono dla was prawdziwą, pełną życia i potężną obecnością lub pozostanie tylko obiektem fizycznym, który daje wam światło i ogrzewa was, ale nie znacąco bardziej niż żarówka lub piec. Nim bardziej uczeń zbliża się do tej prawdy, którą reprezentuje słońce, tym bardziej słońce do niego mówi, tym bardziej staje się ono jego prawdziwym przyjacielem, przyjacielem, na którego można liczyć i na którego można się zdać, ponieważ słońce posiada prawdziwą siłę.
Muzyka stała się najbardziej rozpowszechnioną formą wyrazu artystycznego. Wszędzie słyszymy coraz więcej muzyki i coraz więcej młodych ludzi chce tworzyć muzykę i śpiewać. Jednak ponieważ nie mają kryteriów, nie zauważają, że pewne rodzaje muzyki mają na nich naprawdę fatalny wpływ. Byleby tylko coś było nowe i oryginalne, to jest wystarczające kryterium.
I jak doszli do tego, że zaczęli nazwać muzyką coś, co jest w rzeczywistości jedynie następstwem niepasujących do siebie dźwięków, które towarzyszą krzykom i dzikim gestom? Nie są świadomi, że te kakofonie wywołują wibracje, które rozstrajają ich system nerwowy i budzą w ich duszach monstrualne twory. Tak, to jest bardzo poważna sprawa i trzeba się zastanowić, jaki wpływ może mieć dana muzyka na równowagę psychiczną młodych, a nawet dorosłych osób.*
* Patrz: Tom 223 „Twórczość artystyczna i twórczość duchowa”, rozdział 7.
Niektórzy pytają się, co powinni sądzić na temat nudyzmu, na temat tego, że w lecie ludzie na plażach są coraz bardziej rozebrani. Nudyści być może instynktownie odnaleźli prawdę, że naturalne życie jest dobroczynne. Niemniej, ponieważ nie posiadają wiedzy inicjacyjnej, to te dobrodziejstwa nie są bardzo duże. Twierdzicie, że nie trzeba mieć żadnej wiedzy inicjacyjnej, aby być na słońcu i świeżym powietrzu. Z pewnością, ale jeżeli nie zna się natury wpływów, na które się człowiek wystawia, to przynosi to niewiele. Nudyści powinni znać przynajmniej kilka metod, aby wiedzieli, w jakim stanie duchowym korzystnie jest być nagim. Ponieważ to, co się wówczas odbiera, zależy od myśli i uczuć, które się w sobie żywi. Skóra sama w sobie jest neutralna, ona może wszystko przepuścić, to co dobre i co złe. To, co kieruje pracą skóry i ją determinuje, to świadomość, myśl. W zależności od tego, co macie w waszych głowach, wasza skóra może ułatwiać lub utrudniać wstęp pewnym wpływom. Gdy wasze myśli są czyste, świetliste i połączone z Bogiem, to jest tak, jakby wasza skóra otrzymała rozkaz, aby wydalić wszelką truciznę i przyciągać jedynie ożywcze cząsteczki i energie. Przy sprzyjających warunkach taka komunia z siłami natury może was odnowić i zregenerować.
Jak wielu ludzi podróżuje do Indii, Egiptu, Grecji, Izraela itd., w poszukiwaniu śladów wtajemniczonych, którzy żyli tam setki lub tysiące lat temu! Szukają czegoś z ducha, który tam mieszkał. Ale tego ducha już tam nie ma, on przemieścił się gdzieindziej… To nie ma oznaczać, że nie jest wskazane odwiedzanie takich miejsc, gdzie żyli święci lub wtajemniczeni, nie, róbcie to! Ale myślcie zawsze o tym, że te miejsca służą wam przede wszystkim jako drogowskaz do jedynego prawdziwego, świętego miejsca, które jest w was samych. Jeżeli nie znajdujecie tego miejsca sami w sobie, to możecie odwiedzić wszystkie święte miejsca ziemi i mimo to nic nie poczuć, nic nie znaleźć i pozostać tak samo biednym, pustym i niezadowolonym. Stwórzcie zatem w was pewne warunki i czujecie, gdziekolwiek byście nie byli, połączenie ze wszystkimi wielkimi duchami, które inkarnowały się na ziemi i karmcie się ich mądrością i ich miłością.
Wiele gier, w które gra się w dzisiejszych czasach, zostało wymyślonych setki lat temu przez wtajemniczonych. Większość z nich z biegiem czasu zmieniła się. Dzisiaj widzi się głównie ich zewnętrzny aspekt. Ich głębszy sens zaginął. Dla wtajemniczonych gry te były odbiciem życia, były przeniesieniem problemów, które wszyscy musimy rozwiązać. Ponieważ absolutnym prawem jest to, że w ten lub inny sposób takie samo zjawisko odnajdzie się na różnych poziomach, czy to fizycznym, psychicznym, czy mentalnym.
Ponieważ gry są obrazem naszych problemów, które napotykamy w życiu, czemu nie potraktować naszych problemów jako gry? Zamiast przy najmniejszej trudności czuć się zirytowanym, powiedzcie sobie: „Znów jest okazja, abym poćwiczył, zobaczymy, jak to rozwiąże.” Zbadajcie dobrze rodzaj próby, do której macie podejść i sami sobie rzućcie wyzwanie. Na przykład: „Nie przestanę, póki nie osiągnę celu. Przezwyciężę ten opór.” Tak, od czasu do czasu sami sobie musicie rzucać takie wyzwania, tak jak czynią to sportowcy. Zobaczycie, że wówczas próby będą się wam wydawały lżejsze i odnajdziecie szczęście, gdy uda wam się z nich wyjść zwycięsko.
To żadna zasługa, wynajdywać błędy u innych, to zbyt proste, a poza tym każdy to robi. Od teraz ludzie powinni przestać zajmować się każdą nieważną drobnostką i położyć nacisk na zasadę Bożą, która żyje w każdym człowieku. Tak, czemu nie żywić świętych uczuć wobec tego, co boskie, nieśmiertelne i wieczne w człowieku? W ten sposób wykonujecie dobrą pracę nad sobą i dodatkowo pomagacie innym. Jeżeli jednak zajmujecie się błędami, dokładacie sami sobie coś złego, ponieważ odżywiacie się brudem i również innym utrudniacie rozwój.
W rezultacie czujecie się samotni, ponieważ krytykując innych, podkreślając ich błędy, kopiecie między nimi a wami rów. Jeżeli natomiast wiecie, w jaki sposób poprzez swoją duszę i ducha wejść w kontakt z duszą i duchem wszystkich innych osób, i to co najlepsze w was spotyka się z tym, co najlepsze w innych, to uwierzcie mi, wówczas nigdy nie czujecie się samotni.
* Patrz: Tom 244 „Chodźcie, dopóki macie światłość”, rozdział 12.
Wiadomości, które przesyła nam niewidzialny świat, są jak odciski na duszy świata i mogą być przekazywane lub odzwierciedlane przez ptaki, zwierzęta lub nawet ludzi bez ich wiedzy. Ale trzeba przeprowadzić regularne studia, aby potrafić je odszyfrować. Zamiast pytać kart lub szklanych kul, musimy z dużą uważnością poszukać odpowiedzi „tak” lub „nie” w całej naturze, a przede wszystkim w nas samych. Dzięki temu uda nam się stopniowo widzieć coraz jaśniej. Ale do tego momentu musimy pracować nad naszym udoskonaleniem się. Aby znaleźć drogę w labiryncie życia, musimy znać kilka reguł, które dali nam wielcy mistrzowie oraz stosować je. Tak długo, jak szukamy najlżejszych dróg, tych, które najbardziej odpowiadają naszym życzeniom, błądzimy. Ponieważ kiedy sobie odpuścimy i przekroczymy prawa, to wszystko w naturze będzie przyczyniać się do tego, abyśmy zbłądzili. Ale jeżeli żyjemy w harmonii z prawami boskimi, jeżeli żyjemy i działamy według najwyższych zasad, wszystko w naturze pomaga nam, prowadzi nas i wspiera.
Z pewnością godne pochwały jest, gdy człowiek pragnie pomagać innym, ale samo pragnienie nic nie daje. Trzeba najpierw pojąć, że można pomóc innym jedynie w ramach swoich możliwości i swojej wiedzy oraz nie należy porywać się na nic, co przewyższa nasze własne siły.
Pewnego dnia żołądź powiedział do starego dębu: „Jestem pełen miłości, chcę iść w szeroki świat, aby pomóc wszystkim stworzeniom.” Stary dąb potrząsnął głową i odpowiedział: „Nie spiesz się tak, pójdź trochę w głąb ziemi, aby się rozwinąć. Kiedy staniesz się pięknym drzewem, będziesz domem dla ptaków i będziesz żywił zwierzęta lasu. Dasz ludziom cień i będziesz inspiracją dla malarzy”. „Jesteś stary i zmęczony”, powiedział żołądź, „nie masz pojęcia o zapale młodzieży, żyj zdrów, idę.” Żołądź stanął dumny na brzegu drogi, aby zastanowić się, jaki kierunek powinien obrać, wówczas drogą przechodziła świnia, zauważyła go i zjadła.
To dzieje się ze wszystkimi młodymi przemądrzałymi osobami, które wyobrażają sobie, że można zmienić świat, nie ucząc się wcześniej i nie ćwicząc. Zostaną pożarci przez pierwszą lepszą świnię, która przechodzi drogą.
Życie psychiczne podlega wszelkim możliwym wahaniom i jest przy tym wiele rzeczy do zgłębienia i przeanalizowania. Po tym, jak przeżyliście chwile wielkiej intensywności duchowej, czy jesteście w stanie znów osiągnąć z powrotem ten sam poziom świadomości? Musicie mieć co do tego jasność! Jeżeli przykładowo słuchacie muzyki, to wszyscy mieliście okazję stwierdzić, że są dni, kiedy jej dany fragment was porusza i unosi, jakby poruszono w was nieznane dotychczas struny, oraz dni, kiedy nic nie czujecie.
Chodzi o to, żeby mieć tę świadomość we wszystkich obszarach życia psychicznego i nauczyć się rozpoznawać jakość i intensywność waszych doznań i emocji. Tak, tę cechę należy jeszcze rozwinąć: zdolność rozróżniania! I następnie każdego dnia, każdego miesiąca, każdego roku należy sprawdzić, czy się poczyniło postępy, czy nie, a jeżeli nie, to należy poszukać, gdzie leży tego przyczyna.*
* Patrz: Tom 212 „Światło, żywy duch”, rozdział 8.
Ludzie muszą nauczyć się żyć ze sobą po bratersku, ponieważ w kolektywnym, braterskim życiu są nam dane najlepsze warunki, aby się rozwinąć. Nie może to oczywiście oznaczać, że zawsze trzeba być z innymi i nigdy samemu. Nie, to byłaby przesada. Należy umieć być samemu, aby na nowo odnaleźć siebie i zebrać energię, poczytać, posłuchać muzyki, pomedytować i pomodlić się. Ale później, gdy naładowało się baterie i czuje się wewnętrzną pełnię i siłę, którą otrzymało się podczas czasu spędzonego w ciszy w samotności, dobrze jest spotkać się z innymi, aby tym, co się otrzymało, podzielić się z nimi. Bycie zrównoważonym oznacza rozwinięcie w sobie dwóch stron: jednej, która potrzebuje samotności, oraz tej drugiej, która może rozwijać się wyłącznie poprzez wymianę z innymi ludźmi.
