Przywódcy polityczni często ulegają wyobrażeniu, że los ich kraju leży w ich rękach. Być może przez jakiś czas mogą mieć taką iluzję, ale nie trwa ona długo. Wszystkich tych, którzy byli zdania, że los narodów jest w ich rękach i mogą nimi dysponować według swojego uznania, spotkał marny koniec. To nie ludzie, jakkolwiek potężni by nie byli, kierują losem ludzkości, lecz wyższe istoty, które obserwują i interweniują. Tak, są inne inteligencje i inne siły, które dążą do celu, którego my na ogół nie dostrzegamy. I dlatego nawet bardzo potężnym tajnym organizacjom, które wierzyły, że mogą opanować świat, nigdy się to nie udało i większość z nich przestała istnieć. Natomiast dla tych, którzy oddali się na służbę Panu, chcieli realizować Jego plany, dla nich ich ideał nigdy nie przestał istnieć, nawet gdy sami zostali zdeptani i zabici. I ci robią postępy, ponieważ plany boże zawsze mają na celu uwolnienie człowieka, jego rozwój i jego zbawienie.
Archiwa autorów: Prosveta Pl
Wiele problemów, a nawet tragedii w rodzinach, dałoby się uniknąć, jeżeli panowałby trochę mniejszy egoizm. Przykładowo jest mąż, który, będąc całkowicie pochłonięty swoim życiem zawodowym, spędza czas poza domem na podróżach i zebraniach. Kiedy wraca do domu, zmęczony, zatopiony w swoich myślach, być może nawet w złym humorze, zapada się w fotelu i zagłębia się w gazecie, aby dać swojej żonie jasno do zrozumienia, że nie chce być obciążany problemami domu, dzieci itd. Mógłby z łatwością po wielorakich oznakach rozpoznać, że ta sytuacja z biegiem czasu działa jego żonie na nerwy, ale nie, on po prostu nie zauważa zupełnie niczego: Jego żona jest obecna, jego dzieci są obecne, jego wyposażenie domu jest obecne, wszystko w porządku. Aż do pewnego wieczoru, kiedy wraca do domu i zdumiony jest zmuszony przyjąć do wiadomości, że jego żona odeszła i zabrała ze sobą dzieci. I on tego po prostu nie rozumie. Jest to dla niego przerażający szok, z którego nie jest w stanie się otrząsnąć, jest zdruzgotany i idzie do psychiatry… Od lat miał wszystko przed oczami i powinien móc dostrzec, na co się zanosiło, ale jego egoizm przeszkadzał mu w zobaczeniu tego.
Wszyscy ludzie mają do odegrania na ziemi jakąś rolę, a często nawet kilka, w rodzinie i w społeczeństwie. Każdy musi sprawować swoje funkcje i być przy tym świadomym swojej odpowiedzialności. Jednak jednocześnie nie powinno się nigdy zapominać, że wszystko na tym świecie jest nietrwałe i że owe role są jedynie ćwiczeniami, które Inteligencja Kosmiczna przewidziała dla nas, aby pomóc nam udoskonalić się. W tym sensie można powiedzieć, że ziemia jest jednocześnie szkołą i sceną. Należy traktować owe ćwiczenia poważnie, wykonywać je najlepiej jak się da. ale z drugiej strony nie powinno się brać swojej roli znowu aż tak na poważnie, czyli się jej czepiać, jakby nie było nic ważniejszego i jakby tak miało pozostać wiecznie. Co powiedzielibyśmy o aktorze, który schodzi ze sceny i nadal uważa się za Króla Leara, Orlątko lub Szeherezadę?… Jednak ludzie mają właśnie taką skłonność, szczególnie ci na wysokich stanowiskach. Identyfikują się ze swoim zadaniem i zapominają, że stoją na scenie tylko przez krótki czas. Wtajemniczeni nigdy o tym nie zapominają; są świadomi ulotnego charakteru swojego pobytu na ziemi oraz roli, którą mają tu odegrać i dlatego zawsze działają z mądrością i bezinteresownością.
Jesteście zatroskani, zdemotywowani, macie wrażenie, że wszystko jest przeciwko wam, wydarzenia jak i ludzie. I tak zasypiacie. Jednak kilka chwil po obudzeniu czujecie, że wszystko się zmieniło. Co się stało? Zasypiając, zmieniliście płaszczyznę. Umknęliście i
„wrogowie”, którzy was prześladowali, nie mogli za wami podążać. Zawsze istnieje miejsce, do którego możecie uciec i zaoszczędziłoby wam to wiele cierpień, gdybyście wiedzieli, jak zmienić plan. Pomyślcie o tym. Zamiast tonąć w negatywnych stanach jak w ruchomych piaskach, od razu reagujcie. Jak tylko czujecie smutek lub zdemotywowanie postarajcie się udać tam, gdzie im umkniecie. Jeżeli wasz niepokój znajduje się w intelekcie, pójdźcie do serca, jeżeli jesteście ścigani zarówno w intelekcie jak i w sercu, pójdźcie wyżej do duszy. Jeżeli jesteście prześladowani aż po duszę, to znajdźcie schronienie w duchu. W duchu już nic nie jest w stanie wam zaszkodzić.
Ludzie poszukują idealnego wzoru organizacji społeczeństwa; ale tego wzoru nigdy nie znajdą na ziemi. Aby go odkryć, muszą skierować swoje spojrzenie na miejsce, gdzie panuje ta doskonała organizacja: na słońce. Oczywiście nie chodzi o fizyczne słońce, lecz o świat harmonii, czystości i światła, których jest ono symbolem. Prawdziwa organizacja panuje nie tylko na zewnątrz. Dobra organizacja zewnętrzna jest konieczna, to pewne, ale jej siła jest ograniczona, a wręcz jest bezużyteczna, jeżeli nie ma ducha, który by ją ożywiał. Weźmy na przykład człowieka z jego członkami, organami i układami: oddechowym, trawiennym, nerwowym i krążeniowym… Cóż za wspaniała organizacja! Ale jak dochodzi do tego, że mimo tej organizacji jest tak słaby i narażony na zranienia? Oznacza to, że ona sama nie wystarcza. Konieczna jest wyższa, duchowa organizacja, która przeniknie organizację fizyczną, wzmocni ją i ożywi.
„Ja jestem Nim”, tak brzmi formuła, w której Wtajemniczeni Indii streścili pracę identyfikacji człowieka z Bóstwem. „Ja jestem Nim” oznacza: tylko On, Pan, istnieje, ja nie istnieję lub istnieję tylko jako Jego odbicie. Jego cień.
Człowiek nie istnieje jako oddzielne stworzenie, jest częścią Pana, który jako jedyny posiada własną egzystencję. Tylko Bóg istnieje, a my jesteśmy Jego projekcją. Jeżeli zatem mówimy: „Ja jestem Nim”, to łączymy się z Nim, zbliżamy się do Niego, aż pewnego dnia staniemy się jak On. Od tysięcy lat historia donosi o świadectwach ludzi, którzy potrafili zidentyfikować się z Panem i otrzymali światło oraz prawdziwe umiejętności, zakosztowali ekstazy. Tak długo, jak człowiek nie zna swojej prawdziwej rzeczywistości, identyfikuje się ze swoim ciałem, ze swoimi uczuciami i myślami, nie wiedząc, że one nie są prawdziwą rzeczywistością. I ta niewiedza utrzymuje go uwięzionego w słabościach i chorobie.*
* Patrz: Tom 213 „Natura ludzka, a natura boska” (e-book), rozdział 3.
Nie wystarczy, że pewna czynność przynosi wam radość, odprężenie i dobre samopoczucie, musi ona również być środkiem, by was udoskonalić, by was uwolnić. Jednak sposób, w jaki ludzie praktykują sztukę, naukę, a nawet religię, nie popycha ich wystarczająco w kierunku doskonalenia siebie. Należy coś w tym zmienić i dlatego nauka Uniwersalnego Białego Braterstwa kładzie nacisk na doskonalenie się jednostki. Takie doskonalenie jest możliwe jedynie dla tego, komu udało się zmienić jakość swoich wibracji, zintensyfikować je, czyli sprawić, by były bardziej duchowe. Wszystko zależy od intensywności myślenia, czucia i życia, to objawia nam nauka wtajemniczenia. Gdy uda się ludziom żyć tym intensywnym życiem, to wszelkie czynności, materialne jak i duchowe, mogą przyczynić się do ich rozwoju.
Kwintesencja Wtajemniczenia zawarta jest w tych czterech słowach: wiedzieć, chcieć, odważyć się, milczeć. A czemu milczeć? Cóż, ponieważ odkrycia, które zostały poczynione w wyniku trzech poprzednich aktywności: wiedzieć, chcieć, odważyć się, są tak silnej natury i mają taką siłę, że byłoby bardzo niebezpieczne wyjawić je tym, którzy nie są na to przygotowani, ponieważ nie przeszli sami tej drogi lub mają złe zamiary. Tak, milczenie pokazuje niezmierne znaczenie tej wiedzy, tej woli i tej odwagi. Jedną z największych tragedii ludzkości jest skłonność do tego, by najlepsze rzeczy wykorzystywać do najgorszych przedsięwzięć. I z tego powodu wskazane jest ukrywać przed ludźmi pewne objawienia.
Żyjecie w określonym otoczeniu fizycznym, intelektualnym, duchowym, gdzie niektóre warunki wam sprzyjają i wspierają wasz rozwój, podczas gdy inne są dla was niesprzyjające i upośledzają wasz rozwój, tak że marniejecie, gdy inni się rozwijają i rozwijacie się, gdzie inni marnieją. Z tego powodu u tej samej osoby widzi się, że pewne zdolności, przykładowo zdolności intelektualne, są w pełni rozwinięte, a innych, na przykład zdrowia, brakuje. Dlaczego? Ponieważ we wszechświecie są siły i prądy, które nie w pełni zgadzają się z egzystencją tej osoby i zwalczają ją poprzez wywoływanie u niej zaburzeń. Dlatego musimy pracować nad harmonią, nad harmonią ze słońcem, gwiazdami, ziemią i całą naturą, aby wszelkie siły kosmiczne przyczyniały się do naszego rozwoju.
To, że nadmiar jedzenia jest szkodliwy dla zdrowia, to wiecie. Jednak trzeba również wziąć pod uwagę, że – gdy je się więcej niż to konieczne – człowiek przyzwyczaja się do zabierania tego, co było przeznaczone dla innych; i gdy wiele osób postępuje w ten sposób, niektórzy jedzą zbyt dużo, a inni niewystarczająco. Przez to powstaje nierównowaga w świecie. Wszelkie nieporozumienia, wszelkie konfrontacje mają swój początek w zachłanności, w braku umiarkowania tych, którzy zabierają bogactwa (pożywienie, ziemię, przedmioty), których później brakuje innym.
Potrzeba brania więcej niż samo z siebie byłoby konieczne popycha ludzi do wykorzystywania innych, tak, a nawet do ciemiężenia ich przy najmniejszym oporze lub najmniejszej opozycji. Tę potrzebę wyrwania czegoś innym dla siebie należy w związku z tym bardzo wcześnie opanować i nauczyć się przekierowywać ją na właściwe tory. Jeżeli nie jest ona kontrolowana, to może we wszystkich obszarach życia przybrać tego rodzaju gigantyczne rozmiary, że stanie się źródłem największego nieszczęścia. Każdego dnia, kilka razy dziennie, pożywienie powinno stanowić dla was okazję do zastanowienia się nad tym problemem.*
* Patrz: Tom 204 „Joga odżywiania”, rozdział 6.
