Wszystkie budynki religijne które istnieją na całym świecie powinny budzić respekt. Dzięki zapałowi niezliczonych wiernych, którzy od wieków przychodzili się tam modlić, kościoły i świątynie są przepojone atmosferą sakralną. Lecz oczywiście te konstrukcje będące dziełem człowieka w upływie czasu często nie zachowują się zbyt długo. To dlatego nawet wierzący powinni przyznać, że jedyną prawdziwą świątynią jest ta, którą Bóg stworzył: wszechświat. Jest on niezniszczalny i wszystkie istoty, którymi Stwórca zapełnił go niosą sobą manifestację jego obecności. Nawet jeśli ich nie widzimy te istoty są tam, aby nam pomagać na ziemi, w wodzie, w powietrzu, w ogniu, w świetle słońca. Dzieje się to dzięki ofiarom tych istot, dzięki ich miłości, z powodu ich pragnienia robienia wymiany z nami, którzy jesteśmy żywi fizycznie, psychicznie i duchowo. Powinniśmy więc uczyć się jak wejść w kontakt z nimi, jak wyrazić respekt i być im wdzięcznym. Jedynie ci, którzy mają przebudzoną świadomość mają prawdziwy dostęp do sanktuarium.
Archiwa autorów: Prosveta Pl
Wiele działań, wiele spotkań może być dla nas źródłami radości, lecz my nie zaznamy tych największych radości inaczej niż poszukując zjednoczenia z Boskością. Ponieważ Stwórca dał swoim stworzeniom nieskończone możliwości radości zastrzegł On największą szczęśliwość dla tych, którzy przez swą duszę i ducha z Nim jedynie zdołają ją zrealizować. I aby ta radość była doskonała, ten, który przeżył chwile połączenia, kiedy przenikały go światło i boska miłość, powinien starać się je wypromieniować wokół siebie. Gdyż właściwością łaski Bożej jest nieakceptowanie żadnych granic: ona szuka wszędzie miejsc dostępu, a poprzez nie potem przenika w głąb, aby nakarmić wszystkie stworzenia.
Liczne są radości których możemy doświadczać. Lecz nie istnieje większa radość, niż dojść do tego, aby się zjednoczyć z Bóstwem. I potem sprawić, aby inni partycypowali w tej radości, aby dzielić z nimi to, co się samemu dostało. Ta radość przyjmuje w rzeczywistości dwie formy: wznosimy się do Nieba, aby tam zgromadzić skarby, później powracamy na ziemię aby je rozdać.
Dlaczego czujecie się tak często biedni i bezradni? Ponieważ jesteście przyzwyczajeni jako pierwsze widzieć wszystko co uwiera, co w dole, to znaczy widzieć raczej to, co może być powodem troski, niepokojów i smutków. Zapominacie patrzeć wzwyż, tam gdzie znajduje się światło, piękno, wszystko co może dać energię waszej duszy i sprawić by mogła odkryć sposoby przezwyciężania trudności. Troski i trudności istnieją zawsze, czego byście nie dotknęli; zbyteczna jest walka z nimi, bo to wy raczej wtedy będziecie zdruzgotani. Więc co robić? Dokładnie to, co się robi przeciw niepogodzie, czy też insektom: trzeba się odpowiednio zabezpieczyć. Przeciw plusze bierze się parasol; przeciw chłodowi ubiera się ciepłe ubrania; przeciw komarom zakłada się moskitiery, lub stosuje środek, aby się oddaliły. Natomiast przeciw trudnościom nie ma innego rozwiązania, niż spoglądać w górę, aby otrzymać światło i siłę.
I patrzenie w górę to także uczenie się radowania tym, co się dotąd mało dostrzegało. Każdego dnia próbujcie odkryć jakąś rzecz, która przynosi wam dobro, czy was zachwyca – może spotkanie, zdarzenie, przedmiot, myśl – umieśćcie je w waszym sercu, w waszym intelekcie, w waszej pamięci i dziękujcie że je znaleźliście na waszej drodze.
Ten który pragnie praktykować medytację otrzymuje objaśnienie, że najpierw trzeba w sobie samym zaprowadzić ciszę. Zamyka więc wtedy oczy, aby się skoncentrować… Lecz co się często zdarza? Wszystkie jego uprzedzenia, jego niepokoje, jego animozje natychmiast pokazują się na zewnątrz i dla niego wkrótce staje się niemożliwe pozostawanie w bezruchu i zachowanie dobrej postawy. Więc ten, który zaczyna praktykować medytację, powinien wiedzieć wcześniej, że jest to ćwiczenie trudne, które wymaga wielkiej dyscypliny. Ostatecznie ta cisza wewnętrzna, którą usiłuje osiągnąć jest rezultatem zgody między trzema planami: fizycznym, emocjonalnym i mentalnym; i tej zgody nie może zrealizować inaczej niż zaczynając dyscyplinować swoje ciało fizyczne, swoje serce i swój intelekt, aby wprowadzić w nie harmonię.
„Harmonia”… Wpójcie sobie to słowo, gdyż jest ono kluczem, który otwiera drzwi rejonu ciszy: harmonia na planie fizycznym, harmonia na planie astralnym (uczuć), harmonia na planie mentalnym (myśli) i także harmonia między tymi trzema planami. Ciszy, którą w sobie zdołacie wykreować będzie towarzyszyć odczucie ulgi, uwolnienia: ciężary spadną z waszych ramion, kajdany zluzują i wasza dusza wymknie się ze swego więzienia i rozciągnie się swobodnie w przestrzeni.
Kiedy osoby się spotykają często sobie podają ręce i tak samo kiedy się rozstają, czy też przesyłają sobie powitanie z daleka. A dzieje się to dlatego, że wiedzą instynktownie, że ręka jest zdolna wysyłać prądy, a także je przyjmować. Dlatego należy szczególnie czuwać nad tym, co jest przekazywane przez rękę. Kiedy się pozdrawiamy to dlatego, aby uczynić coś dobrego, żeby między nami wzajemnie zaistniała rzecz pozytywna. Jeśli zaś tak nie jest, byłoby to całkiem zbyteczne. Dla tego, który ma przebudzoną świadomość, pozdrowienie jest gestem nadzwyczajnie znaczącym i skutecznym, poprzez który można dodawać odwagi, pocieszać, ożywiać stworzenia. Trzeba pamiętać, że wymiany najbardziej potężne, najbardziej dobroczynne, nie są koniecznie tymi, które mają miejsce, gdy się ludzie fizycznie do siebie zbliżają. Można włożyć wiele miłości i światła w gest ręki i w spojrzenie, które mu towarzyszy. Tak więc niech wasza dusza zawsze uczestniczy w powitaniu i wasz duch także w nim partycypuje! Trzeba żeby pozdrowienie było prawdziwą komunią, która jest potężna, harmonijna i żywa.
Zwierzęta są przeważnie zadowolone ze swego losu: nawet jeśli niektóre z nich są bardziej zręczne czy sprytne, one również nie widzą swoich ograniczeń, nie szukają więc wyjścia przez doskonalenie się. Lecz ten sposób bycia, który jest normalny dla zwierząt nie jest idealny dla ludzi… choć niektórzy się nim zadowalają!
Powiecie: „Czy powinniśmy się więc buntować przeciwko naszemu losowi?”. Nie, dobrze mnie zrozumcie: akceptowanie swojego losu to jedna rzecz, ale satysfakcjonowanie się nim to druga rzecz. Każdy z nas jest zobowiązany akceptować swój los jako konsekwencję wyborów, których dokonywało się w przeszłości. Jeśli teraz zaistniały jakieś trudne doświadczenia do przebycia, nie powinien się nikt buntować gdy jest w trakcie płacenia za błędy, które popełnił w tym czy w dawniejszym życiu. Trzeba więc wysiłków, aby to naprawić i w tym samym czasie zrozumieć, że powinno się ciągle iść do przodu, ulepszać się. Więc jest tak, że człowiek akceptuje przeznaczenie, które określiła dla niego Sprawiedliwość boska; lecz on nie satysfakcjonuje się stopniem aktualnej ewolucji, lecz stara się bez przerwy wychodzić poza swoje ograniczenia.
Strumienie płynącej wody, źródła, które wytryskują, plusk deszczu, huk górskich potoków, szum nieprzerwanego ruchu oceanów i mórz, podmuchy wiatru, szelest listowia, pisk owadów, śpiew ptaków… wszystko to jest muzyką natury. I to jest ta muzyka, która od prapoczątku budzi i sprawia, że człowiek odczuwa muzycznie, co skłania go do wyrażania samego siebie poprzez instrument czy śpiew, aby przywoływać ważne chwile jego życia, a także wypowiadać swoją miłość, swoje radości i bóle. Poprzez muzykę przekazuje on również swoje aspiracje mistyczne, śpiewa chwałę Stwórcy i kiedy słuchamy tej muzyki czujemy, że ona budzi w naszej duszy wspomnienie niebiańskiej ojczyzny, nostalgię za rajem utraconym. Efekt jest natychmiastowy. W jednej chwili przypominamy sobie, że wyszliśmy z Nieba i też do Nieba powrócimy.
I pewnego dnia, kiedy wyższa świadomość obudzi się w człowieku, kiedy rozwinie możliwości bardziej subtelnych percepcji, zacznie on słyszeć wspaniałą symfonię, która rozbrzmiewa pośród przestrzeni, gdyż każda istota od kamieni po gwiazdy, stwarza i emituje wibracje, które się rozprzestrzeniają w falach dźwiękowych. I wtedy rozumieć będzie w pełni sens życia.
Żeby odnieść sukces w życiu trzeba oczywiście posiadać pewne zdolności fizyczne, intelektualne, psychiczne i przede wszystkim pracować. Lecz to nie jest jeszcze wystarczające. Żeby rozpoznać jaki obrać kierunek, jakiego dokonać wyboru, z kim się związać, itd., trzeba mieć także rozeznanie. I jak osiągnąć rozeznanie? Będąc bezinteresownym. Tak, gdyż bezinteresowność daje człowiekowi zdolność jasnego widzenia. A przeciwnie, szukanie osobistych korzyści, egoizm, pożądliwość, chciwość, tylko je mąci i sprawia, że ono traci swą przejrzystość: a potem człowiek, gdy jest tak zaciemniany kierując się jedynie satysfakcją ze swych interesów, odbiera istoty i sytuacje wokół niego jak przez deformujące szkła. I dopóki nie będzie widzieć jasno, to w co wierzy, że czyni dla własnej korzyści, przyczynia się do jego straty. Przeciwnie do tego co się jest skłonnym zwykle myśleć, to nie egoizm pozwala odnieść sukces, wzbogacić się, lecz bezinteresowność.
Życie ziemskie jest dla ludzi czymś w rodzaju snu napełnionego bardziej czy mniej przyjemnymi marzeniami. Pewnego dnia kiedy ludzie się obudzą, będą się pytać jak to było możliwe, żeby wierzyć że to czym żyli, było rzeczywistością. Jeśli oni tutaj jeszcze zmagać się będą z materią, to dlatego, że mają jakąś pracę do wykonania. Jeśli powrócą do innego świata, w pełni rozpoznają, że tamto nie było rzeczywistością, a potem powinni przyznać, że ten codzienny kontakt z materią wymagał od nich rozwijania wszystkich umiejętności otrzymanych od Stwórcy!
Na razie jesteśmy snem Jestestwa boskiego, które w nas zamieszkuje. Śpimy, lecz nawet pozostając w pełnym śnie powinniśmy także przygotowywać nasze przebudzenie. I my je przygotowujemy koncentrując się na naszym wyższym Ja szukając z nim identyfikacji. Ograniczona świadomość naszego ja zjednoczy się stopniowo z świadomością naszego wyższego Ja i to zespolenie spowoduje pewnego dnia prawdziwe przebudzenie.
Każdy ma swój ideał czy to będzie sprawiedliwość, dobro, miłość czy piękno. Ale zaraz pojawia się pytanie jak umiejętnie go żywić i pozostać mu wiernym. Jeśli się go zdradzi, traci się zaufanie duchów świata niewidzialnego. Ponieważ wiedzcie to, iż szlachetny ideał do którego aspirujecie przyciąga zawsze uwagę duchów świetlistych: one nadchodzą wam towarzyszyć, wspierać was. Lecz jeśli widzą, że słabniecie, że sprowadzacie się z właściwej drogi na inne ścieżki, ponieważ wydają się wam one łatwiejsze, bardziej przyjemne, czują, że w pobliżu was nie mają nic do zrobienia i oddalają się. Powiecie: „Lecz czy to jest aż tak groźne?”. Tak, ponieważ raz zredukowani do własnych jednostkowych potencjałów nie zrealizujecie niczego wielkiego.
Naturalną rzeczą jest być ciekawym, mieć liczne kręgi zainteresowań. To czego nie wolno to zmieniać orientacji wewnętrznej, opuszczać drogi światła, w którą zaczęło się angażować. Egzystencja jest szeroka i bogata we wszystkiego rodzaju możliwości i nie jest zabronione odkrywać to bogactwo i tę różnorodność, a wręcz przeciwnie, gdyż ona cała jest dziełem Stwórcy. Wyruszajcie jeśli chcecie na odkrywanie świata, ale pozostając wierni waszemu ideałowi.
