Prawdziwi wtajemniczeni, prawdziwi mistrzowie duchowi, są dyrygentami. Powiecie: „Ale oni są całkiem sami, nie mają muzyków, którymi mogliby dyrygować!” Nie dajcie się zmylić, mają w sobie orkiestrę i dyrygują tą orkiestrą dzień i noc. Ależ tak, wszystkie ich organy, wszystkie ich komórki tworzą orkiestrę i to one śpiewają i grają partytury, które im się poda. Mózg, żołądek, serce, dłonie, stopy, uszy, oczy, usta itd. Każda część ciała prowadzi swoją aktywność, dzięki której przyczynia się do harmonii organizmu.
Tak, ale funkcjonowanie na płaszczyźnie fizycznej nie wystarcza. Dlatego wtajemniczony każdego dnia pyta swoje organy. Pyta swoje nogi: „Dokąd mnie prowadzicie?”, swoje ręce: „Jakie działania przygotowujecie?”, swoje usta: „Jakie słowa wypowiadacie?”, swoje oczy: „A wy, czemu się przypatrujecie?”, swój mózg: „Na jakich myślach się koncentrujesz?” I stara się zaprowadzić między nimi harmonię i utrzymać ją. Jeżeli chcecie uchodzić za inteligentnych i świadomych uczniów, musicie również stać się dobrymi dyrygentami. Każdego dnia nie tylko zwracajcie uwagę na to, czy organy waszego ciała fizycznego pracują harmonijnie, aby zachować was przy zdrowiu, lecz myślcie również o tym, żeby ich pracę ukierunkować na wyższy cel, żeby nie powstawały dysonanse w organizmie kosmicznym.

