Wszystko, co pojawia się na ziemi, w końcu przeminie. Jedynie słońce nad nami pozostanie nieruchome, wieczne. W jego stronę musimy kierować nasze spojrzenia. Ponieważ gdy szuka się prawdy, należy zwrócić się w stronę tego, co nie przemija, co jest niezmienne. Ale słońce jest albo zaniedbywane, albo przesadza się nadając mu zbyt wielką rolę. Albo myśli się, że nie ma ono nic wspólnego z religią, albo się je ubóstwia i modli się do niego. Niemniej w obydwu przypadkach popełnia się błąd. Jeżeli nie przyzna się słońcu miejsca w naszym wewnętrznym życiu, to pozbawia się człowiek czegoś istotnego. Ale jeżeli postrzega się słonce jedynie jako bożka, wraca się do poziomu kultur prymitywnych, które modlą się do sił natury. Słońce powinno być wyłącznie środkiem lub symbolem, który pomaga nam znaleźć Boga, nasze wewnętrzne słońce. Gdy zatapiamy się w nim, gdy wystawiamy się na jego promienie i identyfikujemy się z nim, to każdego dnia pomnażamy światło, ciepło i życie w nas.
