Kiedy spotykały was przed laty porażki, rozczarowania czy kierowano do was słowa obraźliwe… Wtedy dręczyło was to przez dłuższy czas, lecz obecnie, kiedy znów czasem o tym myślicie, stwierdzacie, że ledwo sobie je przypominacie, jakby wszystko to było już wymazane. Jeśli z czasem nie pozostaje nawet ślad z takich przeżyć to dlatego, że nie było to aż tak znaczące. Więc dlaczego by nie próbować także uwalniać się natychmiast jak to tylko możliwe ze wszystkiego, co może zaciemniać wasze życie codzienne?
Kiedy zdarzenie czy sytuacja skłaniają was do smutku lub do gniewu nie pozwólcie aby ten stan się przedłużał. Na przykład wyjdźcie z domu i mówcie sobie po drodze: „Jak dojdę do tego tam drzewa (czy muru, czy jakiegoś innego punktu wytyczonego), będę uwolniony od złego samopoczucia”. Zbliżcie się do tego drzewa, czy tego muru z przekonaniem, że będzie to początek waszego uwolnienia. Osiągając to poczujecie rozjaśnienie, ulgę. To polepszenie nie będzie z pewnością całkowite, więc znów znajdźcie inny punkt jeszcze dalej położony, podążajcie doń z przekonaniem, że wasze cierpienie w końcu rozproszy się całkowicie. Kontynuujcie w ten sposób, aż poczujecie prawdziwe uwolnienie. Kiedy będzie to konieczne na drugi dzień zacznijcie od nowa. Jakie by były te zmartwienia i cierpienia, najważniejszym jest aby na nie reagować. Nie ma nic gorszego od pasywności.
