Był kiedyś książe, który w młodym wieku został powierzony chłopom, aby poznać trudności życia. Nie wiedział, że był spadkobiercą tronu. Każdego dnia chodził do pracy ubrany w łachmany i ledwo starczało mu jedzenia, żeby przeżyć. Po latach jego ojciec król, który uznał jego wychowanie za zakończone, wysłał po niego cały orszak, aby go przyprowadził i zabrał z powrotem do pałacu… Młody chłopak nic nie rozumiał i sądził, że to jakaś pomyłka. Ale nie, wytłumaczono mu, że został wysłany do chłopów, aby się nauczył, jak się pracuje, jak się żyje we wstrzemięźliwości i nie robi głupot. Następnie przybył do pałacu. Zapytano go, co chciałby otrzymać do jedzenia, a on poprosił tylko o kawałek chleba, cebulę i wodę. Nie wiedział, że kucharz królewski przygotował indyki, langusty i najlepsze wina… Koniec historii możecie sobie wyobrazić.
A jeśli wam powiem, że wewnętrznie wszyscy jesteście książętami i księżniczkami, synami i córkami Boga i pewnego pięknego dnia Bóg, który powierzył was na wychowanie do chłopów, co symbolicznie oznacza życie na ziemi, również zleci uroczyście was przyprowadzić z powrotem? Tak, ale pod warunkiem, że dobrze pracowaliście, inaczej ta nauka u chłopów może trwać wcielenie za wcieleniem.
