Płetwonurek, który schodzi w głębiny morza, potrzebuje wystarczającą ilość tlenu, aby wydłużyć swój pobyt pod wodą. Aby się zabezpieczyć jest połączony ze swymi przyjaciółmi na górze, którzy go zaopatrują i którzy również są gotowi przy najmniejszym niebezpieczeństwie wyciągnąć go z powrotem. I tylko pod tym warunkiem jest w stanie pracować.
My, tak samo jak płetwonurkowie, jesteśmy również zanurzeni w oceanie, który nazywa się światem. Ocean ten jest pełen raf i potworów, które niekiedy chcą nas połknąć. Aby więc przeżyć, musimy zaopatrzyć się w tlen, zainstalować wężyki, przez które dochodzi do nas powietrze, czyli nawiązać połączenie ze światem boskim, aby pozostać z nim w kontakcie. Aby nawiązać ten kontakt trzeba medytować, modlić się, ponieważ to są czynności, które tworzą wężyk z powietrzem i linę ratunkową. Kto mówi: „Mam dosyć modlitwy i medytacji, to wciąż to samo, trochę odmiany dobrze by mi zrobiło”, kończy na tym, że gubi się w oceanie życia.
