Jeżeli na poważnie chcecie wejść w kontakt z Niebem, postarajcie się najpierw wspiąć się na szczyty waszej wewnętrznej istoty i zatrzymajcie się tam w myślach tak długo, jak to możliwe. Ponieważ trudno jest utrzymać ową intensywność, możecie po chwili ponownie rozluźnić koncentrację i dać się ponieść światłu, tak jakbyście płynęli po spokojnym morzu. Nie myślicie już, nie czujecie prawie nic, ale wasza dusza jest żywa, wibruje i przyjmuje najczystsze i najbardziej świetlane elementy.
Jeżeli później musicie zajmować się sprawami codziennego życia, to czujecie, że owe duchowe elementy wszystko w was uporządkowały i zharmonizowały, jako że wasza potrzeba, aby coś zrobić, pomóc innym, kochać ich, zwiększyła się. I to jest wrażenie, które was nie zmyli.*
* Patrz: Tom 228 „Spojrzenia na niewidzialne”, rozdział 4.
