Jak tylko osiągną pewien dany wiek, wielu chłopców i dziewczyn decyduje się liczyć już tylko na siebie, na doświadczenia, które poczynią sami, aby znaleźć prawdę. Wszystko pięknie, to jest normalne. Ale gdy mówią, że zbierają własne doświadczenia, jak to się dzieje, że przez słowo doświadczenia zawsze rozumie się niebezpieczne przygody, jak na przykład rozpustne życie, alkohol, narkotyki itd.? Dlaczego zbieranie doświadczeń nie oznacza nigdy kroczenia drogą światła i cnót bożych?
Chce się wyjść z codziennego banału, aby wypróbować coś nowego, niezwykłego. Ale to właśnie w życiu duchowym można zebrać najwięcej doświadczeń! Jeżeli planuje się wszystko wypróbować, to czemu nie spróbuje się również medytacji, modlitwy, łączenia się ze światem światła, czynienia postępów w zakresie miłości i mądrości pod przewodnictwem tych, którzy otworzyli przed nami tę drogę?
To, że pewnego dnia stwierdzi się, że pouczenia nauczycieli lub rodziców nie są wystarczające, to zgoda, ale to nie jest powód, aby rzucać się na ślepo we wszystkie możliwe przygody, będąc prowadzonym przez pragnienie niezależności i przyjemności.*
* Patrz: Tom 233 „Przyszłość dla młodzieży”, rozdział 20.

